Publicystyka

Brunatny scenariusz

Mieszkańcy 26 miejscowości powiatów gostyńskiego i rawickiego w Wielkopolsce  nie mogą spać spokojnie. Złoża węgla brunatnego w okolicach Konina są na wyczerpaniu, elektrownie starają się więc o koncesje na wydobycie tego surowca ze złóż odkrytych właśnie w tych dwu powiatach. Sprawa jest skomplikowana pod każdym względem, a niepokój rolników i ich sąsiadów jest, niestety, jak najbardziej uzasadniony.

WKW 7/2015

Autor: Krzysztof Wodniczak, Andrzej Wilowski

 

Dla producentów energii perspektywa eksploracji tych nowych złóż wygląda obiecująco. Ich wielkość szacuje się na 200 milionów ton, a w dodatku ten węgiel ma wyższą kaloryczność niż wydobywany z innych odkrywek.Za eksploracją nowych złóż lobbuje m.in. dr Agnieszka Ziomek z poznańskiego Uniwersytetu Ekonomicznego, która występuje często w mediach, używając dość demagogicznych argumentów. Nowymi odkrywkami są też zainteresowani niemieccy dystrybutorzy energii. Niemcy postanowiły przecież zakończyć prace swoich elektrowni jądrowych, a zapotrzebowanie na energię w tym kraju ciągle rośnie, choć  trzeba przyznać, w  tempie wolniejszym niż w Polsce. Jednak powstanie deficyt, który trzeba będzie koniecznie uzupełnić. Na razie, jak wszyscy widzimy, nie sprawdzają się prognozy dotyczące tak zwanych odnawialnych źródeł energii. Przykładowo energia uzyskiwana z siłowni wiatrowych okazała się droższa od pochodzącej z klasycznych elektrowni węglowych. Gaz jako alternatywne paliwo też przestał być atrakcyjny, nie tylko ze względów ekonomicznych, ale także  politycznych, bowiem głównym dostawcą gazu dla Niemiec jest Rosja. Scenariusz eksploatacji nowych złóż np.  węgla  brunatnego staje się więc realny i z punktu widzenia ekonomicznego atrakcyjny. Bardzo atrakcyjny.

Jeśli zapadnie decyzja o otwarciu nowej kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w Wielkopolsce  z mapy zniknie nawet 26 miejscowości. Znikną najbardziej żyzne w Wielkopolsce ziemie. Pewnie z tego ucieszą się zachodni farmerzy, bo  wydajność na przykład w produkcji mleka w tym regionie jest pięciokrotnie wyższa niż w innych regionach Polski. Krajobraz z zielonego zmieni się w brunatny, a zamiast równin  będziemy mieć wielki krater.

Zagrożenie dla rolników

Ale też niebezpieczny. Nim powiemy o konsekwencjach powstania nowych kopalni odkrywkowych dla tych kilkunastu wielkopolskich gmin ulokowanych w dwóch powiatach, kilka rzeczy wymaga wyjaśnienia. Po pierwsze, w naszej ocenie,  i politycy i ich eksperci chcą podjąć dalekosiężne decyzje absolutnie  przekraczające ich aktualne  kompetencje. Politycy wiedzą przecież dokładnie tyle,  ile dowiedzą się od ekspertów. W tej roli pani dr Ziomek jako ekonomista jest mało wiarygodna, ponieważ rachunek ekonomiczny z perspektywy wytwórców energii jest jednym czynnikiem i to wcale nie najważniejszym. Skoro jednak mowa o ekonomii i bilansie energetycznym, to trzeba zauważyć, że obecnie energię elektryczną eksportujemy, więc zwiększanie jej produkcji jest krótkowzroczne. W kwestii eksploracji nowych złóż węgla brunatnego należałoby raczej zapytać o zdanie specjalistów od ekologii, geologii, a nawet energetyki, którzy odpowiedzieliby na pytania o skutki i koszty zniknięcia z mapy 26 miejscowości, oraz czy rzeczywiście energetyka oparta o ten surowiec jest jedyną w naszej sytuacji. Entuzjastom tak zwanych odnawialnych źródeł energii też należy wyjaśnić, że sam ten termin jest rezultatem ideologii, a nie wiedzy. Nie ma czegoś takiego, jak odnawialne źródła energii, bowiem każdy surowiec energetyczny w efekcie pozostawia po sobie jedynie odpad i nic tu się nie odnawia. Możemy raczej mówić o alternatywnych źródłach energii, czyli czerpać ją w sposób nie wykorzystujący surowce. Dlaczego jest to tak istotna różnica? Jeśli mówimy o siłowniach wiatrowych, czy ogniwach fotowoltaicznych, to uzyskujemy z nich energię akcydentalnie, nie w sposób ciągły, czyli nie tak, aby miała ona jakakolwiek wartość użytkową, czyli spełniała podstawowy warunek pod względem parametrów uzyskiwanych mocy i stałego poziomu na przykład natężenia takiego prądu, musi być w jakiejś formie magazynowana.

Nowa trudność

Tu pojawia się kolejna trudność, polegająca na niskiej efektywności znanych nam ogniw, czyli baterii.

Takie rozwiązanie może być interesujące dla indywidualnych odbiorców, ale dla komercyjnej energetyki ma znaczenie epizodyczne. Innymi słowy, jeśli ktoś chce, może na swoje potrzeby instalować „baterie słoneczne”, no i o ile będzie go na taką instalacje stać. Wiatraki owszem, może dla kogoś wyglądają atrakcyjnie i niby dają prąd za darmo, ale to iluzja. Instalacje te są dość drogie i jeden wiatraczek może być uzupełnieniem dla jednego gospodarstwa domowego, ale dla profesjonalnej energetyki muszą powstać całe farmy i kosztowne systemy magazynowania, przesyłania energii, musi zostać stworzona automatyka nadzorująca prace całej instalacji. Dla ignorantów wygląda to prosto; wiatraczek, prądnica, kabelek, a na końcu żarówka. Taka instalacja występuje jednak jedynie w czytance dla dzieci. Zapyta czytelnik, a co z dyrektywą unijną, nakładająca pozyskiwanie energii elektrycznej z alternatywnych źródeł na poziomie minimum 20%? Oczywiście obowiązuje, ale czy działa, jeśli tak, to co na to energetyczne lobby? Na to ostatnie pytanie odpowiedzieć najprościej, energetyka przemysłowa nie jest zainteresowana alternatywnymi źródłami energii. Natomiast maja one ogromne znaczenie lokalnie i nie wątpliwie będzie ono rosło. Tu warto zauważyć, że w każdym regionie strategia będzie inna. Na przykład nie wszędzie jest racjonalne zakładanie farm wiatrowych. Z innej strony, są regiony gdzie jest do pozyskania alternatywny surowiec energetyczny w postaci biogazu, czy słomy. Podkreślamy, te patenty mogą być stosowane lokalnie i żaden z nich nie będzie dominujący. W dodatku nie poszukuje się nowych surowców w innych kierunkach. Alternatywą mogą być  nawet spalarnie śmieci.

Nowe rozwiązania

Wiem, boimy się ich, ale ten strach też wynika z niewiedzy. Wszystko zależy od zastosowanych technologii i sprawnych procedur selekcji odpadów, właśnie na te „kłopotliwe” i „energetyczne”.                                                                                                                                                                   Kowalski palący śmieci w domowym piecu jest zwyczajnym i bezrefleksyjnym obywatelem, ale palić można przecież w odpowiednich instalacjach. Technologie dla spalarni śmieci to uwzględniają, czyli pozyskiwanie energii z tego procesu i surowce występujące w odpadach. Oczywiście lista alternatywnych źródeł i surowców jest znacznie dłuższa i ciągle rośnie. Ostatnio sporo mówi się o gazie łupkowym. Powiemy od razu, jesteśmy co do tego sceptyczni. W tych poszukiwaniach alternatyw zapomina się, czy lekceważy inne możliwości, na przykład rozwiązania geotermalne. Nikt nie opracował mapy takich źródeł w Polsce. Kompletnie lekceważona jest energetyka wodna, a w Polsce ma większy potencjał niż wiatrowa. Podpowiadamy to strategom od energetyki, którzy kombinują na skróty; węgiel kamienny, czy brunatny, a jak nie on, to co?  Ta filozofia jest anachroniczna i myślenie o bilansie energetycznym wyłącznie z perspektywy surowcowej jest krótkowzroczne. Biorąc pod uwagę zasoby, jakimi dysponujemy i żarłoczność naszej przemysłowej cywilizacji na energie, ta perspektywa jest bardzo krótka. Jeśli zapotrzebowanie na energie będzie rosło w takim tempie jak dzisiaj, to w najbardziej optymistycznym wariancie węgla, czy innych paliw starczy nam najwyżej na dwieście lat. Wiemy, że z perspektywy lobby energetycznego, czy globalnych korporacji, to cała epoka, ale nie brzmi to dobrze – „kres naszej cywilizacji za dwa stulecia”.  Skoro mówimy o bilansie energetycznym, musimy  zmienić całkowicie myślenie z ilościowego, na jakościowe. Mamy jeszcze trochę czasu i nie powinniśmy go marnować.

Na dzisiaj realne i mniej kosztowne od nowych kopalni odkrywkowych jest modernizacja sieci elektroenergetycznych. Większość z nich pochodzi z przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku ich stan z roku na rok powiększa straty, a są one znacznie większe niż wymagany procentowy udział w energetyce alternatywnych źródeł. Nie jest to w interesie dystrybutorów „prądu”, ale powinniśmy wprowadzać nowe technologie w dziedzinie odbiorników energii na rzecz bardziej efektywnych. Zapowiedzią są rozwiązania w rodzaju diodowych źródeł światła, zamiast tradycyjnych żarówek, czy montowanie w pralkach i odkurzaczach bardziej efektywnych napędów, silników mniejszej mocy o większej efektywności. Pośrednio tych rozwiązań jest więcej. Nawet obecne telewizory są mniej żarłoczne od dawnych kineskopowych. Jednak prawdziwe rezerwy tkwią w urządzeniach i technologiach przemysłowych. Do tej pory myślano wyłącznie kryteriami efektywności i rachunku ekonomicznego, gdzie nie ma miejsca na myślenie ekologiczne, czy oszczędnościowe. Można tu zastosować mechanizm fiskalny, premiując działania modernizacyjne i ekologiczne, a karać utracjuszy.

Jak uratować 26 gmin

Zarówno zwolennicy konwencjonalnej energetyki, jak i ekolodzy są zgodni w jednym, nie zgadzają się na energetykę jądrowa. Takie zdanie wzmacnia decyzja Niemiec o wygaszeniu swoich reaktorów. W znacznym stopniu – to zwyczajnie przesąd, a wynika on , w naszej ocenie –  z niewiedzy. Niemcy wycofują się z dalszej eksploatacji swoich elektrowni jądrowych, ponieważ powstały stosunkowo wcześnie, są oparte o przestarzałe technologie i ich modernizacja jest albo nie opłacalna, albo technicznie nie możliwa. Dodamy, że my na szczęście w swoim zacofaniu w tej dziedzinie jesteśmy w dobrej sytuacji, zaczniemy więc z wyższego pułapu. Zapyta czytelnik, skąd ta pewność ? Zwyczajnie nie mamy wyjścia. Wydobycie węgla jest coraz mniej opłacalne, złoża wyczerpią się wcześniej niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić. O ile zapotrzebowanie na energie zacznie spadało, to nie w takim tempie, aby deficyt zrekompensowały alternatywne źródła. Lęki przed energetyką jądrową mają swoje uzasadnienie w doświadczeniach ubiegłego stulecia, takich jak katastrofa w Czarnobylu. Nie zmienia tych przekonań fakt, że dzisiaj reaktorów tego typu już się nie buduje. Na złą sławę elektrownie jądrowe zasłużyły sobie jeszcze z innego powodu, są kojarzone z bronią jądrowa. W pewnym sensie słusznie, bo niejako produktem ubocznym technologii opartej na takich pierwiastkach, jak uranie, jest broń jądrowa. Niestety, świat nauki uległ całkowicie politykom militarystom. Dzisiaj już wszyscy zapomnieli, że do zagadnienia można podejść zupełnie inaczej. Jaka jest alternatywa? Brunatny scenariusz: Zapadnie decyzja o otwarciu nowej kopalni odkrywkowej węgla brunatnego. Z mapy zniknie 26 miejscowości. Znikną najbardziej żyzne w Wielkopolsce ziemie. Wydajność na przykład w produkcji mleka w tym regionie jest pięciokrotnie wyższa niż we wschodnich regionach Polski. Może z tego ucieszą się zachodni farmerzy. Krajobraz z zielonego zmieni się w brunatny, zamiast równin wielki krater. Po wyeksploatowaniu tych złóż pozostanie księżycowy krajobraz, ugór. Koszty rekultywacji tych terenów przekroczą z pewnością zyski z wydobycia. Mimo to, że liczba tych 200 milionów ton wygląda imponująco, przedłuży wegetacje konwencjonalnej energetyki o jakieś 50 lat. Nie wiemy, czy wtedy będą jakieś unijne pieniądze na odbudowę regionu ze zniszczeń .

Do sprawy będziemy wracać w kolejnych numerach Wielkopolskiego Kuriera Wnet.

O autorze

zespół wolnypoznan24.pl

1 komentarz

  • Artykuł ciekawy, aczkolwiek zalecałbym więcej spokoju. Opór lokalny przeciwko wydobyciu jest silny, a Kopalnia Konin (w zasadzie ZE PAK) przygotowuje też do wydobycia złoża położone bliżej, gdzie koszty zewnętrzne są mniejsze, i nie ma takiego oporu. Ostatecznie przesądzi nie tyle rachunek ekonomiczny, co zobowiązania wynikające z polityki klimatycznej UE. Ważne jest, by Polska równoważyła miks energetyczny, czyli zwiększała paletę źródeł, stanowiących dla siebie alternatywę. Atom jest daleką perspektywą, w rejonie Ponieca – Krobi nie byłoby czym schładzać reaktorów. Celna uwaga co do konieczności racjonalizacji użycia energii (prawa dotyczy także gospodarstw domowych) oraz modernizacji sieci przesyłowych. A tu coś o tym, jak to robią Niemcy (warto się krytycznie przyjrzeć, bo strona jest przechylona na zielono): http://www.zm.org.pl/?a=energiewende-13-12_stromsparcheck
    Pozdrawiam i Szczęść Boże, Krzysztof Andrzej